niedziela, 17 marca 2013

Sony Xperia Z

Wszyscy oczekują na Galaxy S 4, nieliczni mają iPhone 5 a tymczasem...

... pojawiła się w sprzedaży Xperia Z. Jest to topowy model firmy SONY. Z uwagi na to, że na Galaxy S 4 u operatorów jeszcze poczekamy, postanowiłem krótko wspomnieć o tym, co już mamy w sprzedaży.

Sony Xperia Z, model C6603 czyli wersja z obsługą LTE. Fabrycznie zainstalowano w nim system Android w wersji 4.1.2 Jelly Bean.

Telefon posiada 4-rdzeniowy procesor (Qualcomm APQ8064 + MDM9215M), taktowany zegarem 1,5 GHz.

To co mi się spodobało to certyfikat IP5/7 czyli odporność na zachlapanie wodą. Co prawda pod wodą zdjęć nie robi ale nie musimy się obawiać deszczu i śniegu. Zwarta obudowa i uszczelki przy zaślepkach kart sim, pamięci i ładowarki o tym przypominają. Do tego telefon jest odporny na kurz co może się już wkrótce przydać na plaży.

Bateria oczywiście wbudowana, dla mnie to duży minus, wypadki się zdarzają a tu w razie czego nie da jej się szybko wyjąć. Mieliśmy już do czynienia z iPhonem 4 czy Nokią N8, która się zblokowała tak, że nie pomagały resety i trzeba było rozkręcać telefon, po to tylko, żeby wyjąć z niego baterię na chwilę. Jednakże bateria ma pojemność 2330 mAh co wydaje się dużo ale telefon ma też sporej wielkości wyświetlacz, aż 5 cali. Jednakże użyto oszczędnościowego trybu pracy baterii, który wydłuża 4-krotnie czas działania telefonu na czuwaniu.

Do tego telefon jest wyjątkowo lekki. Naprawdę.

Aparat ma aż 13,1 Mpix, czyli więcej niż w Galaxy S III, Note 2 czy iPhone 5. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że megapiksele to nie wszystko ale liczba 13,1 Mpix trafi do wielu. Nokia wypuściła jakiś czas temu model 808, który ma 41 megapikseli ale niewiele osób o tym słyszało a nawet jak słyszeli to nie uwierzą. 5,8,12 ok, ale 41 mega pikseli?

Do tego cała gama wodotrysków jak HDR (sic!), wykrywanie twarzy, uśmiechu i dobra stabilizacja zdjęć.

Telefon obsługuje pasmo LTE czyli prędkość download (do 100 Mb/s) i upload (do 50 Mb/s) niebezpiecznie przyspieszyła.





Teraz dźwięk - rzucę same hasła: 3D Surround Sound (VPT), Clear Audio+, PlayNow, TrackID, WALKMAN, xLoud.

A na koniec: akcelerometr, czujnik zbliżeniowy i czujnik światła, magnetometr, żyroskop, NFC.

Brakuje tylko otwieracza do butelek i zapalniczki.

Podsumowując Samsung walczy z iPhonem a tu z boku Sony wypuszcza model Xperia Z. Halooooo a gdzie jest Nokia?!?! Lumia 920 to zdecydowanie za mało...

Moim zdaniem Sony Xperia Z to najlepszy telefon na rynku. Mój HTC Sensation też już nie jest taki Incredible :)

niedziela, 3 marca 2013

Nokia znowu zmienia oznaczenia




Żeby użytkownikom się nie nudziło, Nokia wprowadza kolejne telefony na rynek, które mają odmienne oznaczenia rozróżniające telefony na jedną kartę od teleofnów na karty dwie.

Wcześniej mieliśmy parzyste i nieparzyste oznaczenia. Dla przypomnienia: Nokia 112 - wersja na dwie karty, Nokia 113 wersja na jedną kartę sim. Analogicznie Nokia Asha 200 i 201 i inne.


Próba unormowania chaosu w numeracji zaowocowała modelem Nokia 206, który może być w wersji na jedną kartę sim lub dwie - ma wtedy dopisek "dual sim".

W wielkim skrócie Nokia 206 to klasyczny telefon z przyciskami. Parametry podobne do poczciwej Nokii 3110c: 
  • aparat 1,3 Mpix
  • obsługuje karty pamięci
  • radio (w komplecie słuchawki stereo)
  • bluetooth



Występuje w kolorach: czarny, biały, niebieski, różowy i żółty.

Szukasz klasycznego telefonu bez dotyku to kup Nokię 206. Ewentualnie można znaleźć w niedużo wyższej cenie telefon Nokia C2-01, który ma aparat 3,2 Mpix i bardziej stonowany kolor. Nie każdemu podobają się bowiem nowe kolory telefonów Nokii.


Kolejny nowy model na rynku to Nokia Asha 205, ta również występuje jako single sim lub dual sim.

Klawiatura QWERTY, brak WiFi - parametry znane już z modeli Asha 200 i 201. Tylko uwaga - obniżona cena telefonu zaowocowała zastosowaniem aparatu VGA, który jest bardzo, bardzo słabiutki.

Produkowana jest w kilku wersjach kolorystycznych:

  • czarny,
  • czarno-niebieski,
  • biało-pomarańczowy (hmm... ciekawe jaka sieć będzie ją miała w ofercie...),
  • różowo-różowa :D (czyżby sieć w kolorze magenta ją chciała sprzedawać?),
  • biało-czarna.


Zapaść pełną parą, kolejny tani telefon ze stajni Nokia.


I na koniec Nokia 109 czyli coś więcej niż Nokia 100 a mniej niż Nokia 113.

Kolory niebieski i czarny, brak aparatu, obsługuje internet (oczywiście nie mam na myśli WiFi) i ma kartę pamięci. Radio i słuchawki, to w Nokii teraz standard. Telefon nie ma Bluetooth.

sobota, 16 lutego 2013

Cena simlock BB5 SL3 metoda Brute Force



Wiele osób jest zdziwionych wysoką ceną usługi - zdjęcie simlocka z Nokii BB5 z zabezpieczeniem SL3.

Spróbuję pokrótce wyjaśnić z czego cena wynika.

Nokia zabezpieczyła swoje telefony tak, że zdjęcie simlocka z nowych modeli jest możliwe tylko przez Brute Force czyli sprawdzenie wszystkich możliwych kombinacji dla 15 cyfrowego kodu.

Simlock z Nokii usuwamy przez wpisanie kodu w takiej postaci:

#pw+685989498200836+1#  (Level 1 - MNC+MCC)
#pw+581564144697511+2#  (Level 2 - GID1)
#pw+606285777976911+3#  (Level 3 - GID2)
#pw+947123676993785+4#  (Level 4 - MSIN)
#pw+310747391063555+5#  (Level 5 - MNC+MCC+GID1)
#pw+121220137616679+6#  (Level 6 - MNC+MCC+GID1+GID2)
#pw+964086510765966+7#  (Level 7 - ALL SIMLOCK(s))

W celu zdjęcia simlocka wpisujemy jeden z powyższych kodów. W praktyce jest kod numer 1 lub kod numer 7.

Oczywiście te 15 cyfr w środku jest indywidualne dla każdej z Nokii - dla każdego numeru IMEI mamy inny kod.

Kody te są zabezpieczone, zaszyfrowane, nie znając klucza musimy skorzystać z metody brute force czyli sprawdzanie wszystkich kombinacji aż natrafimy na właściwą.

Oczywiście możemy mieć dużo szczęścia i za pierwszym razem trafić, jednakże w praktyce jest to jedna szansa na ... no właśnie ile.

15 cyfr daje nam 10 (bo cyfry są w zakresie od 0 do 9) do potęgi 15 czyli musimy sprawdzić 1000000000000000 (piętnaście zer) kombinacji!

Do tej metody wykorzystuje się wybrane karty graficzne, które mają procesory o dużej mocy obliczeniowej.

Rozwiązanie jakie my wykorzystujemy, to podstawowy komputer z jedną mocną kartą graficzną. Przeciętnie kod liczy się około 7 dni czyli komputer dzień i noc pracuje sprawdzając wszystkie kombinacje. Czasem kod jest wyliczony po kilku godzinach, czasem dopiero po 10 dniach.

Oczywiście można do tego celu wykorzystać lepszy zestaw komputerowy, wtedy czas wyliczenia kodu ulegnie skróceniu o około 5-6 razy. Czyli maksymalnie na drugi dzień można mieć kod wyliczony ale:
- energia elektryczna zużyta przez ten komputer wpłynie na cenę końcowej usługi
- ciepło generowane przez taki sprzęt uniemożliwi funkcjonowanie innych urządzeń a na pewno pogorszy naszą sprawność tj. serwisantów
- koszty zakupu takiego zestawu przemilczę.

Podsumowując na cenę wpływa w dużej mierze cena zakupu sprzętu, który ma ograniczone możliwości - liczy tylko jeden kod, i dopóki nie wyliczy, komputer jest bezużyteczny.

Dodać muszę, że pojawiły się Nokie z zabezpieczeniem 20 cyfrowym. Co to oznacza - korzystając z naprawdę mocnych procesorów graficznych kod 15 cyfrowy wyliczany jest w 1 dzień, kod 16 cyfrowy będzie wyliczany około 20 dni, 17 cyfrowy - ponad rok, 18 cyfrowy - kilkaset lat, 19 cyfrowy - bardzo bardzo długo, 20 cyfrowy ... przyjmijmy, że nieskończoność.

Można oczywiście zaprząc do tej pracy niezliczoną ilość komputerów ale energia elektryczna (nie mówiąc o kosztach zakupu sprzętu), przewyższy wartość najdroższego telefonu z serii BB5 SL3.

Musimy więc poczekać na wzrost mocy obliczeniowej dzisiejszych komputerów. Niestety nie 2 czy 3 krotny a dużo, dużo większy.

niedziela, 10 lutego 2013

Chiński rok Świni


Od kilku lat mamy do czynienia z coraz większą ilością „chińskich” telefonów. Podróbki do tej pory wykorzystywały logo i markę największych producentów telefonów komórkowych – Nokia, Samsung, Sony Ericsson, Motorola. Pojawiały się od czasu do czasu na naszym rynku telefony NOKlA (zamiast dużej litery „I” małe „el”), Sumsang, Sany Ericcson, Motarola. Miały wymyślone funkcje lub błędną numerację – „chińska” NOKlA E71 przypomina NOKIĘ E51 a aparat ma niby 7 Mpix, tak jest przynajmniej napisane na obudowie. Wiele z tych modeli tylko z zewnątrz przypominały drogie modele. Miały beznadziejne części (mikrofony lutowane na przewodach jak w starych Alcatelach), wyświetlacze gorszej jakości, nie kompatybilne z „normalnymi” modelami, okrojone funkcje (brak Bluetooth), aparat VGA lub max. 2Mpix – na obudowie napisane 5 czy 10 Mpix. Podróbka iPhone 3G miała 32GB pamięci ale nie dostępnej dla użytkownika – tak było napisane w menu, faktycznie nie było tej zewnętrznej pamięci wcale.

W tej chwili producenci podróbek poszli krok dalej. Pojawiły się prawie doskonałe podróbki. O ile poprzednie były łatwo rozpoznawalne – miały inny wygląd zewnętrzny, inne baterie, inne złącza ładowania, menu było charakterystyczne, często pozbawione polskich znaków lub nieudolnie przetłumaczone. To nowe wersje podróbek mają identyczny wygląd i praktycznie taki sam system operacyjny.

W ręku miałem iPhone 4, który sam błędnie rozpoznałem – dopiero informacja od klienta, że jest to podróbka spowodowała do uważniejszych oględzin – faktycznie telefon był doskonale podrobiony. Grafika był identyczna ale wyświetlacz miał inną rozdzielczość i ilość kolorów – pojawiała się charakterystyczna ziarnistość spowodowana mniejszą ilością kolorów. No i efekty przejścia między kolejnymi ekranami były wolniejsze. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęć i filmów ku przestrodze kupujących takie okazje. Zdaję jednak sobie sprawę z tego, że cena czyni cuda i wydać 300zł zamiast 2tys. zł chciałby każdy. Jest jeden minus takich zakupów – ten telefon od początku nie czytał karty sim. Fajny gadżet –za 300zł.

Mieliśmy też informację o podrobionych Nokiach N8 – jedni kupowali je za 300zł i szukali serwisu, który wrzuci do telefonu „lepszy soft”, tzn. lepiej wgra język polski, bo tamten nie do końca jest po polsku. Gorzej jak wydali na nią 800zł – ciesząc się, że skorzystali z okazji. Odnotowaliśmy przypadki, gdzie klient kupił podróbkę za 300zł po czym sprzedał ją dalej za 600zl.

Dlaczego poruszam, ten temat. Dla mnie nie jest logiczne, gdy klient przychodzi do naszego serwisu z następującym problemem. Zamówił przez internet podrabianą Nokię N9, która oczywiście dotarła w stanie „martwa nie włącza się, nie reaguje na ładowarkę” i nie wyda na ekspertyzę 30zł czy na drobną naprawę 50zł, bo zamówi sobie następną z internetu za 199zl.
Ja bym chciał, żeby nasi klienci, tak samo ochoczo rzucali beztrosko kasą, nie żądali 2 letniej gwarancji na telefony komórkowe czy na wykonane usługi. Wynika, z tego, że przez internet jest tanio, nie do końca legalnie i często nieuczciwie. Natomiast w sklepie, gdzie towar można „pomacać” jest drogo ale można 2 lata zawracać głowę sprzedawcy.

Teraz opiszę kilka sytuacji z ostatnich dni, które ujawniły kolejne sztuczki nieuczciwych internetowych sprzedawców.

Najpierw sytuacja podobna do opisanego wcześniej iPhone4 – trafił od mnie telefon HTC Sensation XE do polskiego języka. Telefon przyjęty do serwisu – zaczynam pracę. Oczywiście coś jest nie tak ale jeszcze nie wiem o co chodzi. Android w wersji  4.0.3. Wchodzę w boot menu i niespodzianka – zamiast standardowego boot menu androida:


Mam coś takiego.



Po wejściu w informacje o telefonie mam takie dane:


Procesor MT6573, który ma 650 MHz a powinien być dwurdzeniowy QUALCOMM MSM8260 o częstotliwości taktowania  1,5GHz. Wersja androida 2.3.6, a jak uruchomimy telefon to mamy informację, że jest w nim 4.0.3., co jest zwykłym oszustwem bo układ menu jak w 2.3.6 tylko ktoś zmienił opis na 4.0.3.

Ogólnie telefon ma chyba oryginalny wyświetlacz, bo obraz jest idealny, tylko wolniej działa (tu znaczenia ma procesor), dźwięk też jest czysty, natomiast reszta podzespołów już odbiega od oryginału – trochę inna klapka, podrabiana bateria, jakieś wklejki na czytnikach kart sim i pamięci, inna obudowa lampy błyskowej.




Ta bateria po lewej jest oryginalna.


 Telefon po lewej to podróbka. Po prawej dla porównania HTC Sensation.


Klapka po lewej to podróbka, po prawej klapka od HTC Sensation.

Telefon oczywiście oddałem klientowi nie zrobiony, podróbkom telefonów stanowczo mówię NIE.

Telefon kupiony okazyjnie za granicą prawdopodobnie za 1/3 ceny. Oczywiście nie w sklepie, tylko od osoby fizycznej ale kupujący był przeświadczony, że ma ten sam telefon co dostępny u operatorów czy w elektronicznych marketach.
Przepraszam, za brak dokładniejszej dokumentacji zdjęciowej i brak filmów. Chwilowo mam mało czasu ale przy kolejnych okazjach poproszę o dzień zwłoki i zrobię dokładniejszy opis, zdjęcia i filmy.

Następny wymysł „supersprzedawców” z internetu przekroczył kolejną granicę.
Klient przynosi do serwisu praktycznie nowego iPhone 3GS, stan igła, nie działa mu prawy górny klawisz (blokada ekranu, włączanie i wyłączanie telefonu). Zakup dokonany przez internet, cena około 1 tys. zł. Nowy?! Podziałał chwilę. Po rozebraniu okazało się, że ktoś go naprawiał „metodą garażową”. W roku płyty głównej jako izolacja użyta została taśma malarska.




Telefon oklejony został plombami chińskiego producenta/importera? Brakowało w nim kilku śrub, nieistotnych co prawda. Dokładne oględziny ukazały, że jest to stara płyta główna, stara bateria w nowej obudowie z nowym wyświetlaczem i dotykiem.

Naprawa trwała kilka godzin, bo jak zwykle w takich przypadkach „oryginalna” obudowa jest  prawie oryginalna. Dla informacji – korpus podróbka w wersji HQ w internecie kosztuje około 30zł + wysyłka, 100% oryginał ponad 200zł. Przełożenie obudowy w zamienniku to kilka godzin dłubania, najczęściej po godzinach, oryginał da się przełożyć w 30 minut do 1 godziny. Oczywiście zamiennik da się przełożyć szybciej ale czy będzie działał boczny przełącznik do wyciszenia? Wątpię.

Kolejny przykład to nowa Nokia E52 kupiona przez internet z dalekiego wschodu. Buzzer (głośnik od dźwięków) podziałał całe 2 tygodnie. Płyta główna oczywiście oryginalna ale z odzysku – doczyszczona z przebarwień od wilgoci, wstawiona nowa obudowa - niekoniecznie oryginalna (napis Nokia to nie świadectwo oryginału), brak charakterystycznych wklejek w panelu to potwierdza, czytnik kart sim albo bardzo stary (zastosowany metal zmienił kolor), wyświetlacz wyglądał na oryginalny (nie odklejałem go od płyty – brak czasu i ingerujemy nadmiernie w telefon klientowi). Nokia była kupiona za 500zł.



Dlaczego klienci kupują takie telefony, czy niska cena ich nie zastanawia? Brak wsparcia serwisu czy gwarancji producenta nie jest istotny? Kupując taniej – oszczędzamy pozornie. Telefon komórkowy to bardzo skomplikowane urządzenie, które łączy w sobie wszystkie znane od dziesięcioleci wynalazki: telefon, internet, GPS, WiFi, aparat, kamera, dyktafon i wiele innych. Awaryjność jest duża, bo jak coś jest do wszystkiego to jest do…

Ale to nie wszystko, w związku, że otrzymaliśmy w nagrodzie za supersprzedaż, telefon Nokia X3-02.5 postanowiłem go sprzedać w internecie. Zacząłem się przyglądać aukcjom z podejrzanie niskimi cenami.

Pierwsza aukcja – 12 miesięczna gwarancja dystrybutora.



Dystrybutorem telefonów Nokia na Polskę jest m.in. firma Komsa z Wrocławia, którą z tego miejsca pozdrawiam. Ja sprzedaję telefony Nokia i zawsze mają one gwarancję producenta, która wynosi 2 lata. Skąd 12 miesięcy? I jak długo będzie respektowana przez tego dystrybutora, zapewne po 3 miesiącach firma zawinie się z rynku, założą nowe konto na portalu aukcyjnym i będą rozprowadzać telefony pod innym nickiem.

Kolejna aukcja jest lepsza – gwarancja na terenie Polski ale tylko 14 dni!


Świetnie, całe 14 dni gwarancji, a co z pozostałymi 716 dniami. Na ekrany dotykowe w Nokiach C3-01 i X3-02 klienci narzekają – niesłusznie moim zdaniem. Ale mając 14 dni gwarancji możemy spać spokojnie… przez 14 dni. Potem w razie awarii czeka nas naprawa odpłatna – wstawienie oryginalnego dotyku do tej Nokii to wydatek rzędu 120zł (cena części, marża, usługa, i na koniec 23% VAT).

Czas realizacji od 10 do 60 dni.


Buchachacha. Wpłacam pieniądze, firmie krzak i czekam 2 miesiące na towar. Dobre. Czasy na prowadzenie interesu bez pieniędzy (długie terminy płatności w hurtowniach) dawno się skończyły (w połowie lat 90 ubiegłego wieku). Teraz trzeba mieć kapitał i zabezpieczenia.


Czas realizacji od 10 do 30 dni.


Ten jest trochę szybszy, ale uwaga na produkt dostaniemy fakturę VAT marża, czyli nie 23% VAT a 0% VAT czyli traktowany jest przez sprzedawcę jak towar z drugiej ręki. Kupujący nie może skorzystać z odliczeń VAT. Indywidualnemu klientowi nie zrobi to różnicy, kupujący na firmę z odliczenia już nie skorzysta.

Niektórzy wskazują oficjalnie lokalizację: CHINY.


Jednakże sprzedawca ostrzega, że ma urlop, w dniach 8-17 lutego.

W innej aukcji dowiemy się dlaczego.


„W związku z obchodami Nowego Roku w Azji dostawa może się wydłużyć o około 14 dni”.

Wszyscy, którzy interesują się kulturą dalekiego wschodu oraz prowadzą interesy z Chinami, wiedzą, że Chiński Nowy Rok to najważniejsze święto w tradycyjnym kalendarzu chińskim przypadające między końcem stycznia a końcem lutego. Od 10 lutego 2013r. mamy rok pod znakiem Węża. Od 5 lutego 2019r. będziemy mieli rok pod znakiem Świni. Chociaż mam wrażenie, że rok Świni trwa już kilka lat i nie prędko się skończy.

sobota, 15 grudnia 2012

O sieci Heyah co grosiki zdziera


O sieci Heyah co grosiki zdziera



Sieć Heyah wystartowała 26 lutego 2004 roku. Stworzona została przez Polską Telefonię Cyfrową (popularnie ERA), oferta Heyah skierowana była do młodzieży.

Miała bardzo ciekawy start. Tajemnicza kampania zwróciła uwagę wszystkich. Potem mieliśmy ciekawe i śmieszne reklamy. Wszyscy pamiętamy hasła z akcji "Zdrabniamy" np: "klejnociki koguciku", "to ja jestem królikiem w tym miasteczku!!!".

Był to rok 2005. Wielu naszych klientów zainteresowało się tą siecią, startery rozchodziły się na pniu. Brakowało ich w hurtowniach, a co za tym idzie zamiast sugerowanych 20 zł, niektóre sklepy potrafiły "kroić" klientów nawet 25 zł.

W 2006 roku rozpoczęła się era doładowań podwójnych, "temu kto wymyślił ośmiu pancernych i dwa psy - chętnie bym nakopał do du...".

Ja również korzystam z tej sieci - tanie rozmowy, zaczęło się od 80 gr, gdzie w abonamencie potrafiłem płacić 1,15 za minutę połączenia. Potem obniżenie do 29 groszy za minutę umocniło tylko klientów w przekonaniu, że jest to najlepsza oferta na kartę.

Płaska stawka, co jakiś czas doładowanie podwójne, rozmowy wewnątrz sieci za free, po doładowaniu 30zł - dla mnie rewelacja. Prowadzę wiele rozmów w pracy (co chwila negocjacje cen pomiędzy sklepami) do tego cała rodzina ma numery w Heyah - spokojnie wystarcza mi 30-50zł miesięcznie na połączenia.

Dla odmiany - Plus ma kilkanaście taryf, kretyńskie aktywacje kodami, za które ciągle kasują 1,50 czy nawet 3 zł. Do tego kody często nie działają - wielokrotnie to zauważyłem (usługa w tym momencie niedostępna). Co miesiąc kampania skierowana na inny produkt, inne reklamy, ulotki, kody do zapamiętania. To samo w Orange - trzy taryfy, gdzie klient jest najczęściej przekonany, że ma starego popa i traci na doładowaniach o czym napiszę innym razem. W każdej taryfie inaczej aktywuje się pakiety sms czy minut (chyba sugerowali się ofertą Plusa). Zagmatwać tak, żeby klient się pogubił w ofercie.

Co prawda Play wprowadził konto ważne rok po doładowaniu, choć nie do końca - musimy patrzeć jaki starter kupujemy (tylko Play Frash tak ma, redbule, facebooki i inne startery/taryfy nie) ale i Heyah doczekaliśmy się czegoś lepszego - po każdym wykonaniu połączenia czy wysłanym sms, ważność konta wydłuża się na rok czasu.

Moje zaufanie do sieci Heyah zachwiane zostało na początku roku 2011, gdzie konto mojego syna zostało "zaatakowane" przez płatne sms, co chwila reklamacja, wypieranie się konsultantów, że to nie oni (sieć) tylko syn sam włącza odbieranie płatnych sms. Co jest bzdurą, bo telefon był bacznie obserwowany (jakby wam 200 czy 250 zł zniknęło z konta w ciągu 2-3 tygodni, też byście sprawdzali). Telefon leży na stole, nikt nic nie robi, a za chwilę sms "dziękujemy za aktywację usługi" a potem 2-3 sms, każdy płatny 0,50 zł. Grosz do grosza i ponad 200 zł w piz... Ciekaw jestem dlaczego spotkało to mojego syna a nie moją żonę czy mnie. Ktoś musiał analizować, jakie sms są wysyłane czy jakie połączenia są wykonywane i "dobierał" ofiary. Do naszej firmy wielokrotnie przychodziły osoby starsze lub nietechniczne, każda z nich miała uruchomione odbieranie płatnych sms. Większość z tych osób używa telefonu do dzwonienia a napisanie sms o treści "start" i wysłanie pod jakiś tam numer, to dla nich wyczyn na miarę spisu do Księgi Rekordów Guinnessa.

Do tego złożyło się kilka innych incydentów. Niektóre osoby z mojej rodziny zostały po prostu oszukane przez sieć. Raz podwójne doładowanie "źle zadziałało", czyli zamiast doładować 50zł doładowało 20zł. Innym razem sieć "zapomniała" włączyć usługę darmowych połączeń i pieniążki z konta zeżarło, zanim się człowiek zorientował. Za każdym razem reklamacja jest uwzględniana ale... Połączenie z konsultantem w sieci Heyah kosztuje 1 zł za minutę. Jeżeli sieć uzna naszą reklamację, czyli przyzna się do winy, powiększy nam stan konta o 5 zł, jednakże często jest tak, że na reklamację wydamy 7-10 zł a oni aż 5 zł oddadzą. Co oznacza, że znowu jesteśmy "w plecy".

Niedawno zorientowałem się także, że sieć Heyah pobiera opłatę 4 gr za sprawdzenia stanu konta. Co uważam, że jest przesadą. Można nie dzwonić, a sprawdzając stan konta kilka razy dziennie stracić w ten sposób kilka-kilkanaście złotych miesięcznie. Przesadzam? Może ale większość ofert na kartę reklamuje się hasłem - "sam kontrolujesz swoje wydatki".

Zacząłem sprawdzać, kiedy nastąpiła ta zmiana na niekorzyść klientów. Otóż od dnia 09.08.2012 roku sieć wprowadziła opłatę 4 gr za sprawdzanie stanu konta. Przy okazji okazało się, że już nie mam 29 gr do "popularnych" sieci a 30 gr. Do pozostałych nie 79 gr a 80 gr. A MMS kosztuje, zamiast 40 gr, również jeden grosz więcej czyli 41 gr.

To tylko jeden grosz każdy powie ale przy milionach użytkowników, od każdego zabierzemy parę groszy tu, parę groszy tam (na każdym mms, na każdym połączeniu, na sprawdzeniu konta, na rozmowie z bok) i dodatkowy milion złotych uzbieramy.

Kiedy nastąpiła ta zmiana o grosz? Oczywiście, wraz z wprowadzeniem 23-procentowej podstawowej stawki VAT - dnia 01.01.2011 roku. A tyle było obietnic władz Państwa, że towary czy usługi nie powinny podskoczyć w górę. I co? My VAT też od 2 lat płacimy większy a podstawowy simlock z telefonu jak kosztował 10 lat temu 20 zł teraz kosztuje dalej 20 zł brutto (oczywiście są droższe simlocki, po 30, 40, 50, 80 albo i 100 zł ale wynika to z opłat licencyjnych), nieoryginalna ładowarka samochodowa czy sieciowa dalej kosztuje 15 zł brutto od kilku lat. A ceny powinny podnieść się, uwzględniając inflację na przestrzeni ostatnich 10 lat co najmniej o 25%. No i dodatkowo jeden procent, bo była zmiana stawki VAT z 22 na 23%. Jak widać duży może więcej.

Czas chyba na zmiany, może nowa sieć? Na przykład Virgin Mobile - taniej (19 gr do wszystkich), bez gwiazdek i haczyków (czyli nawet do Play dzwonimy za 19 gr)...



niedziela, 9 grudnia 2012

Akcesoria oryginalne SAMSUNG


Czas na oryginalne akcesoria SAMSUNG.

Samsung oferuje wiele akcesoriów do swoich telefonów. Większość jest znakomicie wykonana, podobnie jak i telefony tej marki. Zauważyłem, że wiele osób przesiadło się z innych marek na Samsunga i wyboru nie żałują. Nawet zagorzali zwolennicy telefonów Nokia coraz częściej sięgają po produkty Samsunga. Sam używam Samsunga Galaxy S i9000 od dłuższego czasu i jestem zadowolony. Dziś przedstawię kilka gadżetów pasujących do telefonów:

  • Samsung Galaxy S II i9100
  • Samsung Galaxy S III i9300
  • Samsung Galaxy Note N7000
  • Samsung Galaxy Note 2 N7100

Pierwszym akcesorium, na które zwrócić warto uwagę jest zestaw samochodowy przenośny działający w technologii bluetooth HF1000.

HF1000 funkcji odbierania połączenia posiada również opcje pozwalające na wyciszenie bądź odrzucenie rozmowy telefonicznej, czego nie zauważymy w produkcie Nokia HF210 czy Jabra Drive. HF1000 wyposażony jest w technologię redukującą szumy i echo. Dzięki uchwytowi umieszonemu na tylnej ściance urządzenia bez trudu można zamontować zestaw w samochodzie i równie szybko schować w bezpiecznym miejscu, gdy opuszczamy samochód.







Samsung Galaxy II i9100 doczekał się dodatkowej, grubszej baterii wraz z dodatkową klapką. Dodatkowa bateria ma 2000 mAh. Dostępna jest w kolorach białym (symbol EB-K1A2EWEGSTD) i czarnym (symbol  EB-K1A2EBEGSTD).




























Jeżeli zgubisz rysik do Galaxy Note N7000, możemy dla ciebie taki sprowadzić. Kolor biały Symbol ET-S100EWEGSTD.

Innym rysikiem dedykowanym do telefonu Samsung Galaxy S III jest ETC-S10CSEGSTD. Oczywiście możemy go użyć do każdego telefonu wyposażonego w dotykowy ekran pojemnościowy.

Stacja dokująca EDD-D200BEGSTD. Pasuje do modeli Galaxy S II, S III, Note, Note II. Dzięki niej postawisz na biurku i naładujesz największe smartfony Samsunga. Podstawka ma wyjście audio, do którego możemy podłączyć zewnętrzne głośniki. Wcześniej dostępna była podstawka ładująca dedykowana do Samsunga Galaxy S II - ECR-D1A2BEGSTD.


 


Uchwyt samochodowy ECS-K200BEGSTD pozwala na zamontowanie  telefonu do przedniej szyby pojazdów. Holder pasuje do większości urządzeń nawet w twardych i miękkich etui. Testowane! Uchwyt samochodowy posiada otwór umożliwiający podłączenie ładowarki samochodowej do smartfona. Dzięki temu możliwe jest zasilanie telefonu podczas podróży. Uchwyt wyposażony został w solidną przyssawkę oraz regulowany przegub kulkowy, dzięki któremu można w łatwy sposób ustawić urządzenie pod dowolnym kątem. Kliku klientów już kupiło od nas taki uchwyt i są bardzo zadowoleni.



Do kompletu możemy dokupić ładowarkę samochodowa micro usb ACADU10CB.


Dostępne mamy również pokrowce, m.in.:

  • EF-C1A2BPECSTD Etui skórzane do Galaxy S II Pink
  • EF-C1A2WLECSTD Etui skórzane do Galaxy S II White/Lime green
  • EFC-1G6FPECSTD Etui do Galaxy S III Pink
  • EFC-1G6FMECSTD Etui do Galaxy S III Mint
  • EFC-1G6FLECSTD Etui do Galaxy S III Light Blue
  • EFC-1G6FBECSTD Etui do Galaxy S III Metallic Blue
  • EFC-1J9FWEGSTD Etui Book Cover do Galaxy Note 2 White







sobota, 13 października 2012

Prepaid - konto ważne rok bez doładowywania.


Prawie każdy z nas ma telefon na kartę. Zmorą dla większości był wymóg ciągłego doładowywania konta. Nie doładujesz - stracisz możliwość wykonywania połączeń. W przypadku Orange - stracisz zgromadzone środki. A niedługo potem wyłączą ci kartę i stracisz numer.

Było to bardzo uciążliwe dla osób starszych, które sporadycznie korzystają z komórki, mają ją głównie w razie "W" czyli na wszelki wypadek. Osoby te wielokrotnie miały nawet kilkaset złotych na koncie, i dalej musiały doładowywać kartę.

Utrudniało to również funkcjonowanie osobom, które sporadycznie bywają w kraju. Pracując za granicą, przyjeżdżały do kraju co kilka miesięcy i za każdym razem musiały kupować nowy starter.


Pierwsza wyłamała się sieć Play, zaproponowała ważność konta na 365 dni po każdym doładowaniu, na rozmowy wychodzące.

Kolejna była sieć Orange, w której wysyłając sms o treści START na numer 8002, przedłużamy ważność konta na rok (przez pierwsze miesiące promocji konto wydłużało się nawet na dwa lata).

T-Mobile po przebrandowaniu z Ery wypuścił starter Między Nami. Za 29zł otrzymujemy 2 karty sim, ze stanem początkowym 10zł, gdzie między sobą osoby mogą bez ograniczeń rozmawiać rok czasu. Potem w starterach TakTak i Heyah (obydwie marki należą do T-Mobile.pl) zastosowano rewelacyjne rozwiązanie - jeśli używamy jednego z tych starterów, tzn. dzwonimy lub sms-ujemy - po każdej wykonanej rozmowie lub sms-ie wychodzącym ważność konta wydłuża się na rok.

Ostatni był Plus. Po wpisaniu kodu *136*11*04# i naciśnięciu zielonej słuchawki - nasze konto przedłuży się na rok czasu. Musimy jednak potem doładować konto co najmniej za 5zł. Oferta dotyczy tylko taryfy Plus na Kartę. Jeśli korzystasz z innej taryfy Simplus albo z oferty 36.6 czy Sami Swoi, włącz najpierw taryfę Plus na Kartę krótkim kodem *147*11#. Jednorazowy koszt aktywacji taryfy wynosi 3 zł.

W Virgin Mobile podobnie jak Play, po każdym doładowaniu okres ważności połączeń wychodzących wynosi 365 dni.

Red Bull Mobile Polska w odróżnieniu od Play ma ważność konta uzależnioną od doładowania, czyli doładowujemy za 5 zł - rozmowy wychodzące ważne są tylko 5 dni, za 10zł - 10 dni, ale już przy doładowaniu za 50zł konto ważne jest 150dni. W porównaniu do pozostałych sieci - bez rewelacji.

MTV Mobile na kartę (pod patronatem T-Mobile) jest podobnie jak było w Heyah i TakTak przed zmianami czyli doładowanie za 5zł nie przedłuża ważności, za 10zł na 7 dni, 25zł na miesiąc i tak dalej aż do 150zł, które przedłuża ważność konta na 6 miesięcy.

O innych sieciach myślę, że nie warto wspominać.